Warsztaty rozwojowe, leśne odosobnienia,
wyprawy poza szlakiem.

Las – przestrzeń wolności

Las zaczyna się tam, gdzie kończy się wydeptana ścieżka.
To dzikość, która się dzieje przed naszymi oczami.
To przestrzeń wolności.

Las to analogia świadomości.

To sposób bycia, współ-bycia, współistnienia w bezpośrednim i nierozłącznym związku z całością.

Będąc w lesie – w pełni, każdą komórką ciała i każdym momentem świadomości – staję się jego częścią.
Staję się lasem.

 

Idea

w bliskości z Naturą
odnajdź w sobie spokój i ciszę
jesteś jej częścią
nierozłącznie
zaczerpnij ze źródła inspiracji
nabierz sił
wróć
do Natury
która jest źródłem
życiowej energii
zbliż się
dotrzyj do głębi
subtelnego stanu
świadomości

stworzymy przestrzeń by otworzyć bramę
do wewnętrznej ciszy
która wiedzie
do mądrości i samopoznania
samouzdrawiania
by trwale zagościł w tobie
głęboki spokój
zadowolenie
z każdej doświadczanej chwil

byś żył w pełni
wrażliwości na piękno
pewności
z której jak rzeka
płynie siła
i zdolność
współ-bycia w harmonii
wewnątrz
na zewnątrz
ze sobą
ze światem

Najbliższe wydarzenia

Pień

Mieszko Stanisławski

Z wykształcenia jestem filozofem, z serca człowiekiem lasu. Jestem trenerem edukacji ekologicznej, przewodnikiem po dzikiej przyrodzie. Uczę medytacji i uważności. Jestem w nieustannej podróży. Wyrażam swój zachwyt nad przyrodą fotografując i grając muzykę. Jestem ratownikiem GOPRu i Instruktorem Narciarstwa PZN.
*
Od wielu lat praktykuję leśną medytację. Szukam ciszy i dzikości poza wydeptanymi ścieżkami. Uwielbiam słuchać wycia wilków i przykładać dłoń do tropów niedźwiedzia. Dużym szacunkiem darzę nauki dawane przez rośliny. Staram się, aby moja praca była dla dobra Ziemi i wszystkich istot.

Więcej o mnie...

…w pewnym momencie poczułem, że nie ma nic pomiędzy mną a lasem. Jakbym przeszedł na drugą stronę lustra. Jakbym wszedł w obraz. Dźwięki, obrazy, zapachy, wszystkie odczucia zmysłowe zyskały na intensywności. Przezroczysta niby-błona oddzielająca mnie od lasu, sprawiająca, że czułem się istotą z zewnątrz, turystą, gościem… ta błona rozpłynęła się w przestrzeni jak dym z ogniska. Zatarły się granice „ja”. Dopiero teraz wszedłem do Lasu. Powierzchnia skóry przestała mnie oddzielać a zaczęła łączyć – poprzez wrażenia dotykowe – z drzewami, mchem, wilgotną ściółką, wodą w strumieniu.

Nie tyle zniknąłem, co wniknąłem w Las…
Nie tyle – Ja, co – Bycie… w Lesie.

Spokój i zachwyt nad pięknem Bycia. Bycie w pełni. W naturze, w lesie. Bycie lasem… Zastanawiałem się, jak to przekazać ludziom? Jak się tym pięknem podzielić? Fotografie, wiersze, refleksje, momenty ubierane w słowa i obraz to jednak za mało, aby przeżycie mogło zaistnieć. Doszedłem do wniosku, że jedynym sposobem aby podzielić się z kimś doświadczeniem czystego Bycia, jest stworzenie przestrzeni i warunków, aby takie doświadczenie zaistniało.

Szukając inspiracji, wskazówek, nauczycieli i sposobów pracy z ludźmi trafiałem na coraz więcej ścieżek i strumieni, dzięki którym zaczął się kształtować obraz tego, czym jest teraz „Bycie w Lesie”.
Jedną z pierwszych inspiracji były warsztaty „Zgromadzenie Wszystkich Istot” prowadzone przez Rysia Kulika w Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot. Dzięki niemu trafiłem do Szkoły Trenerów Rozwoju Osobistego Meritum, gdzie Ryś razem z Mirelą Pawlikowską uczyli, jak pracować z grupą. Ukończyłem także polsko-niemiecką szkołę mentoringu w dzikiej przyrodzie – Wildnisswissen.
Przez kilka miesięcy podróżowałem z przyjacielem, szamanem, który wprowadził mnie w tajniki szamanizmu syberyjskiego. W peruwiańskiej dżungli pracowałem razem z amazońskimi szamanami (ayahuasceros) organizując odosobnienia i ceremonie ze świętymi, leczniczymi roślinami (psychonauta.com).
Najbardziej inspirującym doświadczeniem na mojej ścieżce był miesiąc w buddyjskim klasztorze w Nepalu i prawie sześć miesięcy spędzone w milczeniu i medytacji podczas dwóch buddyjskich odosobnień.

Jestem instruktorem narciarstwa PZN i ratownikiem GOPR. Zajmuję się zawodowo fotografią. Jestem jachtowym sternikiem morskim. Dużo podróżuję po świecie. Gram na fletach, gitarze i instrumentach etnicznych. Uczę się być obecnym i świadomym w każdym momencie życia i staram się dawać światu to, co najlepsze…

Karolina Stanisławska

Jestem trenerką, nauczycielką jogi, z wykształcenia fizjoterapeutką. Z każdym dniem działania na rzecz Ziemi stają się coraz istotniejszym elementem mojego życia prywatnego i zawodowego. Dużą rolę w moim życiu odgrywa czas spędzony w odosobnieniu i medytacji. Kiedy mogę, jestem z dala – od miasta, zgiełku, nadmiaru słów i zadań Z drugim człowiekiem lubię porozumiewać się pieśnią, która coraz częściej towarzyszy mi w pracy trenerskiej i codzienności. Z każdym dniem uczę się żyć w uważności, czerpać siłę od gór, płynność ruchu od rzeki, otwartość od bezkresnych przestrzeni – dla życia w pełni.

Więcej o mnie...

Na początku był Teatr Tańca w Częstochowie. Taniec pozwalał mi znaleźć równowagę, uczył świadomości ciała, przekraczania barier stworzonych przez własny umysł, wytrwałości.

Kiedy miałam 16 lat trafiłam na mój pierwszy kurs Hatha jogi prowadzony przez Mariusza Kowalczyka. W późniejszych latach praktykowałam także pod okiem Tomasza Miszczuka i Leszka Mioduchowskiego, zaczęłam prowadzić darmowe zajęcia Hatha jogi, najpierw na Uniwersytecie Medycznym gdzie studiowałam fizjoterapię, później w Autonomicznej Przestrzeni twórczej Cicha 4 w Lublinie. Ukończyłam roczny kurs instruktora rekreacji ruchowej ze specjalizacją Hatha Jogi, organizowany przez Stowarzyszenie Jogi Akademickiej, a kilka lat później kurs instruktorski Hatha jogi w w Ashramie Shri Ved Niketan Dham w Rishikeshu (Indie).

Z biegiem studiów czułam coraz wyraźniej, że są jeszcze inne warstwy człowieka o których nie dowiem się na uniwersytecie. Zaczęłam interesować się metodami pracy z ciałem, choreoterapią, psychologią, technikami relaksacji, twórczej wizualizacji, potencjałem ciała do samoleczenia, pracą ze snami, medycyną chińską, masażem, pracą z oddechem, afirmacjami, spotkałam technikę medytacji Vipassana wg. S.N Goenki.
Dużo czasu spędzałam w naturze, w górach, na polanach i w lesie gdzie moim największym nauczycielem był mój (wtedy jeszcze przyszły) mąż. Wciąż jednak obraz świata i człowieka zdawał się być dla mnie niekompletny.

Z roku na rok coraz częściej byłam w drodze, która pewnego razu powiodła mnie do Indii i Nepalu gdzie spędziliśmy wraz z Mieszkiem ponad pół roku
Trafiliśmy do ośrodka medytacji Tushita nieopodal Dharamsali (Indie), gdzie po raz pierwszy zetknęłam się z buddyzmem tybetańskim, który bardzo mocno wpłynął na moje postrzeganie człowieka i świata, ciała i umysłu, zdrowia i choroby.

Kolejnym krokiem milowym było miesięczne odosobnienie medytacyjne w Klasztorze buddyjskim na wzgórzu Kopan nieopodal Katmandu(Nepal). W wiedzy i praktyce którą tam zdobyłam znalazłam stabilną bazę na której mogło oprzeć się wszystko czego dotychczas się nauczyłam. Od tego czasu odosobnienia stały się moją główną metodą praktyki duchowej i nauki.

Wraz z moim mężem spędziliśmy także dwa miesiące w amazońskiej dżungli. Uczyliśmy się poprzez odosobnienia z leczniczymi roślinami (z hiszpańskiego „diety”) i pomagając tamtejszym szamanom (curanderos) w przygotowaniu takich diet dla innych.
Wspólnie odbyliśmy także dwie niespełna trzymiesięczne medytacje w zupełnym milczeniu. To właśnie wtedy, podczas intensywnej codziennej praktyki jogi i medytacji poczułam się gotowa, żeby podzielić się ze światem tym czego doświadczyłam i czego nauczyłam się przez ostatnie lata.

Korzenie

Niezwykłe zbiegi okoliczności sprawiły, że na naszej drodze pojawili się nauczyciele i przewodnicy. Każdy z nich otworzył drzwi do światów, z których popłynęła i wciąż płynie ogromna rzeka inspiracji. To dzięki nim istnieje „Bycie w Lesie”.

Metody, które stosujemy podczas spotkań są zakorzenione w gruncie wielkich tradycji i w wieloletnim doświadczaniu bycia w Lesie. Rdzeniem naszej praktyki jest ponad 2500-letnia tradycja buddyjska. Czerpiemy również inspirację z filozofii głębokiej ekologii, tradycji szamanizmu syberyjskiego, południowo-amerykańskiego, oraz ścieżki duchowej Indian północno-amerykańskich.

Lama Thubten Yeshe i Lama Zopa Rinpoche

Buddyzm Tybetański

Ani Karin Valham

Buddyzm Tybetański

Ryś Kulik

Szkoła Trenerów Rozwoju Osobistego Meritum, głęboka ekologia, psychologia procesu grupowego.

Jörn Kaufhold

Szkoła Edukacji w Dzikiej Przyrodzie (wildniswissen.de), ścieżka północno-amerykańskich Indian, Nature-Mentoring, tropienie zwierząt.

Kizil Ay Dunord

Szamanizm syberyjski

Maestro Esteban Odicio i Maestra Olinda Canayo

Szamanizm amazoński, praca z roślinami leczniczymi

Opinie

Nie znam drugiego człowieka, który tak jak Mieszko czuje naturę, a jednocześnie potrafi łagodnie i zdecydowanie wprowadzać innych w świat bliskiego kontaktu z przyrodą. Warsztaty Bycia w lesie dają nową perspektywę, głębię, zrozumienie.
Polecam z całego serca. Janek Szpil

Joga Jana

Mieszko to wspaniały przewodnik po meandrach ludzkiej duszy. Idąc za procesem prowadzi ludzi do głębokiego spotkania z samym sobą. W czuciu, widzeniu, wewnętrznej ciszy… Z Karo stanowią pięknie uzupełniający się duet, który obdarowuje świat swymi skarbami. Agata Bargiel

Moc Głosu

Jak do lasu, to tylko z Mieszkiem! Adam Bielecki

Adam Bielecki - himalaizm

“Bycie w lesie” to okazja do zamieszkania na łonie przyrody. Po co ci to? Jest taka cześć ciebie, która zna odpowiedź na większość pytań. W zgiełku codziennego życia mówi cicho i tylko wtedy kiedy potrafisz słuchać. Kiedy jej słuchasz rzeczy stają się prostsze. Wiesz czego chcesz i nie marnujesz energii na to co zbędne. Ten głos nie potrzebuje porad, treningu ani niczego z zewnątrz. Potrzebuje przestrzeni do mówienia i odwagi słuchania żeby opowiedzieć ci o rzeczach trudnych, za którymi ukrywa się wiele odpowiedzi.
Z Mieszkiem łatwiej znaleźć taką przestrzeń.
Piotr Szmyt

…to właśnie podczas bycia w lesie z Mieszkiem po raz pierwszy w życiu poczułem się w lesie jak w domu…
Gdy pierwszy raz się spotkaliśmy, odebrałem Mieszka jako osobę spójną w tym coś myśli, czuje i robi. Jestem bardzo wdzięczny losowi, że miałem możliwość go spotkać.
Robert Riger

Bicie serca – zazwyczaj niesłyszane, a tak bliskie… Bezpieczeństwo i spokój… Nowe doświadczenie – nowy ja…

Uczestnik warsztatów

Myślę (i czuję też), że robisz niesamowite rzeczy dla świata, nie tylko dla ludzi ale też dla zwierząt, ognia, przyrody i tego wszystkiego, czego w dobie komfortu, dobrobytu, technologii i konsumpcjonizmu nie doceniamy. Rozbudziłeś i uświadomiłeś mi wiele uśpionych rzeczy i perspektyw, do których samemu trudno czasem dotrzeć…

Uczestniczka warsztatów

…dziękuję za danie mi okazji do obcowania z lasem w ten sposób (sama nie wiem, kiedy bym się zebrała)… czuję dużą satysfakcję, że zrobiłam rzeczy, przed którymi z początku mogłam czuć opór (szałas, spanie samotnie w lesie, post). Cudowne było obcowanie ze wszystkimi.

Uczestniczka warsztatów

Myślę (i czuję też), że robisz niesamowite rzeczy dla świata, nie tylko dla ludzi ale też dla zwierząt, ognia, przyrody i tego wszystkiego, czego w dobie komfortu, dobrobytu, technologii i konsumpcjonizmu nie doceniamy. Rozbudziłeś i uświadomiłeś mi wiele uśpionych rzeczy i perspektyw, do których samemu trudno czasem dotrzeć…

Uczestniczka warsztatów

…sądzę, że nauka którą wyniosłem z tego, może mieć poważne (praktyczne) konsekwencje na przyszłość. Nauczyłem się kilku konkretnych rzeczy (ogień, szałas), ale też kilku duchowych (szacunek do ognia, jedzenia, zwierząt). Oswoiłem strach przed zwierzętami, poznałem ciekawe „praktyki” (krąg rozmowy). W takich warunkach (wyjątkowych) spotykają się wyjątkowi ludzie. I to jest cenne. Trudno o takie doświadczenia w mieście.

Grzegorz

Kontakt